Trzecia trzydzieści dwie, całe miasto już smacznie spało tak samo jak Carol, która była bardzo zmęczona po minionym dniu w szkole. Obudził ją dzwoniący telefon, dziewczyna ma bardzo mocny sen ale nawet śpiącą królewnę postawił by na nogi dzwonek muzyki alternatywnej. Jednym pół otwartym okiem spojrzała na telefon, połączenie było od nieznanego jej numeru. Odebrała myśląc, że ktoś dzwoni w ważnej sprawie jednak jej myśl ją zawiodła. W słuchawce odezwał się niski zachrypnięty męski głos.
- Uważaj na siebie, nie marnuj czasu.- I połączenie urwało się, przerażona dziewczyna próbowała poukładać myśli i wszystko przeanalizować. Bała się ale przeszło jej przez myśl, że może to być zwyczajny stary dowcip. Dziewczyna próbowała kilka razy zadzwonić na ten numer lecz za każdym razem słyszała to samo zdanie "nie ma takiego numeru".
-Przecież to nie możliwe- Powiedziała do siebie i przeczesała włosy palcami.
Carol próbowała zasnąć na nowo lecz gdy zasypiała budziła się z krzykiem przez śniące się jej koszmary.
Na następny dzień w drodze do szkoły dziewczyna była bardzo zlękniona, przez całą wędrówkę czuła na sobie czyjś wzrok.
Miała wrażenie jakby ktoś ją śledził, chciała jak najszybciej dojść do szkoły.
Tak działo się dzień w dzień pewnego razu gdy wracała do domu wieczorem z lekcji dykcji słyszała za sobą ciche nieprzyjemne śmiechy zza drzew i krzaków.
Bała się i to naprawdę, do tego wszystkiego dochodziły głuche telefony, które były nie do wytrzymania raz za czas odezwały się w słuchawce złowieszcze śmiechy czy pogróżki.
Był ciemny zimowy wieczór Carol wracała sama z lekcji śpiewu, od czasu głuchych telefonów odprowadzał ją jej przyjaciel Jeremy lecz dziś nie. Szła spokojnie uliczkami w stronę domu słuchała muzyki przez słuchawki, piosenka była bardzo smętna przez co dziewczyna szła powoli bez najmniejszego pośpiechu. Zadzwonił jej telefon, znów dzwonił ten numer, była w pełni przekonana, że chłopak dał jej spokój myślała też, że to kolejne jedno sygnałowe połączenie ale myliła się. Dzwonek telefonu wciąż brzmiał, Carol zdecydowała odebrać.
- Halo
- No witam cię, i jak tam?- zapytał głos w telefonie.
- Kim jesteś i dlaczego mnie prześladujesz!?- Krzyknęła dziewczyna w słuchawkę.
- To ja tu zadaje pytania, i nie drzyj się tak - powiedział zdenerwowany- pilnuj się - dodał.
Przez kolejny tydzień telefony ucichły. Carol czuła się już bezpiecznie, poznała nawet chłopaka w którym się zakochała. Zaniedbała jednak relacje ze swoim przyjacielem nie miała dla niego czasu gdy dzwonił do niej ona nie odbierała.
Otworzyła oczy, znajdowała się w zagubionej przestrzeni. Zero życia, żadnych uczuć ona sama siedziała na krześle, jej nadgarstki były związane do tyłu krzesła a nogi zaklejone szarą taśmą. Carol usłyszała cichy skrzyp drzwi. Była przekonana, że to ten natrętny mężczyzna ją porwał. Kroki były coraz bardziej słyszalne, dziewczyna zamknęła oczy z przerażenia.
- y ym - odchrząknął mężczyzna. Carol otworzyła oczy i ujrzała swojego przyjaciela Jeremy'ego opierającego się o drzwi.
- Jeremy jak dobrze, że mnie znalazłeś. Ktoś mnie porwał!- powiedziała szczęśliwa. Chłopak podszedł do dziewczyny i przykucnął przy niej.
- Na prawdę? A kto?- zapytał spokojnym głosem.
- Nie wiem- spuściła głowę. Jeremy zaśmiał się kpiąco i wstał. Pochylił się na dziewczyną i wykrzyczał prosto w twarz.
- Ja! To ja cię porwałem!
- Ale jak?jak to ty? - dopytywała zaskoczona dziewczyna.
- Czasami to wszystko dzieje się bez powodu i wówczas ból jest jeszcze większy.- wypowiedział w drodze do drzwi, ostatni raz spojrzał na Carol zza ramienia i wyszedł trzaskając drzwiami.
~~~~~~~~
Hejooo ! I znów coś pod kryminał haha nie wiem czemu ale kocham uśmiercać bohaterów czy dopisywać im pechowe sytuacje.
Jeżeli podoba ci się to pozostaw komentarz ! c:
Podejrzewam, że ten przyjaciel był w niej zakochany i chory psychicznie xDD A jak on w końcu ma na imię Mark czy Jeremy ? :))
OdpowiedzUsuń( na-drodze-do-szczescia.bloog.pl )